O mnie

"Don't worry, I'm not crazy. Least, I don't think so..."
- James Sunderland, Silent Hill 2

Ciekawi was, kto gotuje w Kuchni w piksele?

Nazywam się Marta i na co dzień mieszkam w Olsztynie, a zawodowo jestem anglistą.

Gotowanie i gry video zawsze stanowiły dużą część mojego życia. Są to dwie czynności, na które nigdy nie szkoda mi czasu, więc oczywistym było, że kiedyś te dwie pasje ze sobą połączę. Kuchnia w piksele to właśnie tego efekt.

Gram w zasadzie odkąd pamiętam, zaczynałam na słynnym Pegasusie i przeszłam swobodnie przez większość dostępnych na polskim rynku konsol, poczynając od Game Boy Color, kończąc na Playstation 4. Już jako dziecko byłam bardziej konsolowcem niż pecetowcem i to się nigdy nie zmieniło.
Trudno jest mi wskazać ulubioną grę, bo jest ich naprawdę dużo. Na pewno w tym zacnym gronie "naj" są Final Fantasy VII, Castlevania: Symphony of the Night, Silent Hill 2, Wiedźmin 3, Persona 5, Broken Sword 1+2 i wiele, wiele innych. Lubię tytuły retro, RPGi oraz jRPGi i przygodówki. W grach najbardziej cenię sobie fabułę i zaskakujące zwroty akcji oraz ciekawy system rozwoju postaci. 
Do gotowania też ciągnęło mnie od zawsze, chociaż na poważnie nauczyłam się dopiero po dwudziestym roku życia - do dziś pozostaje to moim wielkim hobby. Wydaję sporo pieniędzy na egzotyczne składniki albo nowe kuchenne utensylia i nie żałuję ani trochę! Kocham odkrywać nowe smaki, a przysłowiowe stanie przy garach sprawia mi ogromną przyjemność. Najbardziej do gustu przypadła mi szeroko pojęta kuchnia azjatycka - jedzenie bez sosu sojowego, przypraw albo chili się nie liczy. Kocham curry pod każdą postacią, choć moją absolutnie ulubioną wersją (oraz ulubionym daniem w ogóle) jest to japońskie.
I wiecie, jak tak pomyślę, to już w podstawówce najbardziej lubiłam lekcje, na których przyrządzaliśmy kanapki...

Poza grami i gotowaniem uwielbiam koty i wszystko co z kotami związane. Każdy wie o mojej miłości do tych mruczących stworzeń i rezultatem jest otrzymywanie prezentów z nimi, np. lampy z motywem kota czy kociego pierścionka.
No i oczywiście mam w domu kocura! Został uratowany z działek, a trafił do mnie jako tymczasowy lokator na przetrzymanie... i został już na zawsze. Jest najcudowniejszym i najwdzięczniejszym futrzakiem na świecie i nazywa się Buromir.

Moją inną, wielką i wieloletnią pasją jest Japonia. Jestem w stanie rozmawiać na (prawie!) dowolny temat dotyczący tego kraju, a jak ktoś zacznie ze mną dyskusję na temat japońskiej kuchni, no to koniec. Nie wiem, dlaczego aż tak mnie tam ciągnie, ale wiem, że chcę więcej i więcej. Jakiś czas temu postanowiłam, że skoro już zawsze bardzo chciałam, to nauczę się wreszcie języka japońskiego i konsekwentnie realizuję ten plan. Ponoć idzie mi całkiem nieźle!