Zupa dyniowa z gry Ring Fit Adventure

 "Pumpkin soup, coming up!"

Ring


Znacie exergaming? Ja oczywiście wiedziałam o istnieniu gier, w których ćwiczy się w rzeczywistości, ale zawsze jakoś było mi z nimi nie po drodze - głównie dlatego, że nie mam sprzętu. No dobra, miałam okazję parę razy zagrać w Beat Saber, ale to nie do końca ćwiczenia. Mój pierwszy prawdziwy tytuł tego typu to Ring Fit Adventure. Sama nie mam co prawda Switcha, ale mam za to chłopaka gamera!
Ring Fit Adventure to na pierwszy rzut oka zwykła gra przygodowa, kolorowa i wesoła, ale nie dajcie się zwieść... W pudełku oprócz gry znajdują się dwa akcesoria na Joy-Cony - uchwyt na gumce do założenia na udo oraz solidny, plastikowy pierścień do ściskania i rozciągania podczas rozgrywki. Od samego początku spodobała mi się ta koncepcja i nie mogłam doczekać się, aż sama spróbuję ćwiczeń z grą. Nic w sumie skomplikowanego, ot przysiady, ściskanie pierścienia, trucht w miejscu, jakieś skłony. Wydaje się proste, ale już po pierwszym razie dała mi tak solidny wycisk, że miałam potężne zakwasy przez kilka kolejnych dni.
Gra, jak wspomniałam, wygląda na bardzo prostą i taka też jest w rzeczywistości. Fabuła jest prościutka (i szczerze mówiąc, nie wciąga szczególnie), jest tu prosty rozwój postaci, sklepy, sidequesty, ale wszystko to da radę ogarnąć nawet dziecko. Ale właśnie w tym jest siła Ring Fita, bo ma po prostu zmuszać takich leniów jak ja do ruchu i walczyć ze stereotypem zasiedziałego gracza. Wiecie, ja zawsze miałam problem z ćwiczeniem z tymi wszystkimi trenerkami, bo bardzo szybko mnie to nudziło i nigdy nie byłam pewna, czy robię dobrze, a kiedy potrzebowałam chwili przerwy, to trzeba było ręcznie zatrzymać film. Ring Fit Adventure reaguje na moje ćwiczenia od razu, widzę, gdy muszę zrobić przysiad niżej lub skręcić tułów bardziej, do tego mogę sobie w każdej chwili dostosować poziom trudności i rodzaj ćwiczeń. Proste, ale jakie genialne.
No dobra, ale gdzie w grze z ćwiczeniami miejsce na żarcie? Jest, i to całkiem sporo. W trakcie przygody zbieramy składniki, z których można potem stworzyć smoothie, kawy, herbaty, czy zupy. Wszystkie działają tak, jak każdy wspomagacz w grach - leczą, podnoszą obronę albo atak, dają dodatkową turę i tak dalej. Jest tam wiele ciekawych kombinacji, ale ponieważ wkrótce zaczyna się mój ulubiony miesiąc w roku (październik!) chciałam wykorzystać tę grę do mojego ulubionego przepisu na jesienną zupę dyniową, którą w sezonie robię bardzo często. Jest przepyszna, pożywna i rozgrzewająca i przyznam, że cały rok czekam na dynie w sklepie, aby móc ją gotować (choć kocham wszystko, co jest dyniowe - sprawdźcie ciasto dyniowe).

Wskazówki:
  1. Podane ilości możecie śmiało modyfikować. Ja robię tę zupę zupełnie na oko - czasem dodam więcej dyni, czasem więcej soczewicy albo mleka kokosowego, dorzucam ziemniaka lub pietruszkę jeśli mi zostają jakieś warzywa, a czasem jeśli nie mam żadnych to tylko dynia i soczewica i ZAWSZE wychodzi pyszna. Jeszcze mi się nie zdarzyło, aby coś nie zagrało...
  2. ...no dobra, czasem przesadzę z ostrością. Trik jest prosty - do gotowej zupy dolewam mleko (nie gotuję!) i dodaję jeszcze trochę soli, ale próbujcie na bieżąco.

Składniki:
- 1,5kg surowej dyni (zwyczajna, hokkaido, piżmowa... wasza ulubiona. oprócz makaronowej)
- 400ml mleka kokosowego (puszka)
- 3/4 szklanki czerwonej soczewicy lub grochu łuskanego (ale ja polecam soczewicę)
- 2 marchewki
- 1 cebula
- 4 ząbki czosnku
- 3cm kawałek imbiru
- curry w proszku, sól, można dodać też garam masalę albo gałkę muszkatołową
- ok. 700ml wody lub bulionu
- odrobina oleju

Przygotowanie:
1. Dynię obieram ze skóry i kroję w kostkę ok. 2cmx2cm - wielkość nie jest istotna, bo i tak  zupa będzie blendowana, dopasujcie ją po prostu do wielkości garnka. To samo robię z marchwią i cebulą. W garnku rozgrzewam olej i wrzucam wszystkie warzywa do podsmażenia.
2. Mieszając, podsmażam je jakieś 4-5 minut, tylko po to aby lekko się zgrillowały i wsypuję surową soczewicę. Uwaga, bo będzie przywierać do dna, ale nie przejmujemy się tym. Można zmniejszyć moc palnika. Gdy zrobi się lekko przezroczysta, dodaję pokrojony na drobniejsze kawałki czosnek i imbir oraz curry, mieszam jeszcze chwilę i zalewam wodą albo bulionem.
3. Gotuję 20-30 minut, ale tak naprawdę do momentu, gdy soczewica (lub groch - wtedy dłużej) będą całkowicie ugotowane, a dynia będzie się rozpadać.
4. Do garnka wlewam mleko kokosowe i całość blenduję na gładki krem. W tym momencie reguluję też słoność, ostrość i konsystencję - można śmiało dodać więcej przypraw lub mleka, jeśli zupa jest za gęsta.

Komentarze